W ostatni weekend we Wrocławiu odbyły się 64. Drużynowe Mistrzostwa Polski 2018/19 w brydżu sportowym. Mistrzem Polski została drużyna Diebold Nixdorf Cracovia (Katarzyna Dufrat, Michał Klukowski, Michał Kwiecień, Włodzimierz Starkowski, Grzegorz Superson, Krzysztof Żak, Piotr Zatorski, Justyna Żmuda). Srebrny medal dla drużyny Bridge24.pl, a brązowy dla Connectora Poznań.
Po wielu latach puchar jedzie wreszcie do Krakowa!!!  Serdeczne gratulacje dla Naszej drużyny.

Diebold Nixdorf Cracovia Drużynowym Mistrzem Polski 2018/ 2019

Krótka relacja z zawodów kierownika sekcji, pana Grzegorza Supersona:
„Jak wszyscy wiedzą w naszej drużynie od 2 sezonów grają zawodowcy, oczywiście nie licząc naszej pary… Zawodowcy jak to zawodowcy mają problemy z wolnymi terminami, więc nasz ćwierćfinałowy mecz na początek przesunął się z pierwotnego terminu planowanego na luty a w końcu wylądował dosłownie w ostatnim możliwym momencie, czyli bezpośrednio przed Final Four. Podczas przygotowań biuletynu na Finał Ligi zostaliśmy dzięki temu od razu uwzględnieni. Fajnie – pomyślałem – byliśmy jak gdyby już w Final Four, mimo że trzeba było wygrać jeszcze jeden mecz. Do tego pojedynku przeciwko drużynie ESBS Vitas Elbląg nasi zawodowcy przystąpili już w środę wieczorem. Skład drużyny przeciwnej (Apolinary Kowalski, Jerzy Russyan, Bogusław Gierulski, Jerzy Skrzypczak, Wojciech Olański i Cezary Krzemiński) słusznie podpowiadał mi, że nie będzie łatwo. Wyniki śledziłem w internecie podczas naszego cotygodniowego barometru w Krakowie, a następnie w czwartek nie będąc ciągle pewnym, czy w piątek z Krzyśkiem zagramy we Wrocławiu, czy też może już nie… Obrana „taktyka” okazała się skuteczna. Oczywiście „taktyka” polegała na tym, że zawodowcy wygrają ten bardzo trudny mecz, a my pogramy sobie dopiero w Final Four… Tak też się stało, więc podekscytowany ruszyłem w piątek z samego rana do Wrocławia.

Na miejscu w hotelu Haston zameldowałem się już krótko po 10. Hotel bardzo sympatyczny, jedzenie znakomite, niestety jak można było przypuszczać nietani, mimo znacznych zniżek, które udało się wynegocjować organizatorowi. Układ meczy w finale był dla nas dość korzystny. Zawdzięczaliśmy to Klukowi, którego sama obecność w naszej drużynie powodowała to, że wszyscy przeciwnicy nas unikali, więc jak tylko mogli to wybierali kogoś innego (my do tej pory nie graliśmy na tyle dobrze w Ekstraklasie, aby mieć kiedykolwiek prawo wyboru). Tym samym w półfinale Bridge24.pl miał zagrać z Connectorem, którego zawodnicy regularnie mnie ogrywają. Nam pozostało stanąć w szranki z gospodarzem, czyli drużyną Wratislavii w składzie z Piotrem Gawrysiem, Krzysztofem Jassemem, Stanisławem Gołębiowskim, Maćkiem Bielawskim, Andreiem Arlovichem, Piotrem Marcinowskim i Mateuszem Sobczakiem. Już w pierwszym segmencie odrobiliśmy (a dokładnie nasi zawodowcy odrobili) cały carry-over i dodatkowo uzyskali 16 impów przewagi. Na drugi segment weszliśmy z Krzyśkiem i poza jednym rozdaniem, o którym mój partner chciałby bardzo szybko zapomnieć zagraliśmy całkiem przyzwoicie, ale też i szczęśliwie. Dorzuciliśmy więc parę impów i z nadzieją mieliśmy grać nadal w segmencie trzecim. Niestety w dwóch rozdaniach zagraliśmy zdecydowanie za ostro, aby nie napisać głupio i nasza przewaga stopniała do 2 impów. Następnego segmentu mieliśmy więc w tym meczu już nie grać. Początek 4 segmentu był dla nas bardzo niedobry. Przeciwnicy rzędowo zdobyli 34 impy. Na szczęście w ostatnich 3 rozdaniach udało się odrobić 23 impy, więc nasza strata wynosiła wtedy 10 impów. W piątym segmencie nasi wyszli na prowadzenie 8 impami. O wszystkim miał więc zadecydować ostatni segment nr 6. Nie zaczęło się znowu dobrze, a dokładnie od przejęzyczenia Starkosia podczas dyspozycji karty z dziadka i straciliśmy w jednym momencie całą ciężko uzbieraną przewagę. Następnie drużyna z Wrocławia dorzuciła kolejne 12 impów i zaczęło być nerwowo. Na 6 rozdań do końca przegrywaliśmy 17 impami. Tym razem szczęście się uśmiechnęło do nas i po 2 nieszczęśliwych zagraniach przeciwników oraz bardzo dobrej grze naszych w 6 ostatnich rozdaniach zdobyliśmy 45 impów, nie oddając nawet 1 przeciwnikom. Wynik końcowy 188:159,5 i jesteśmy w wielkim finale! Mamy już co najmniej srebrny medal, co było moim i mojego partnera marzeniem.

W przerwie, podczas kolacji usłyszałem fajny dialog. Otóż wszystkie mecze dzięki wspaniałej ekipie sędziowskiej i technicznej były transmitowane on-line. Na vugraphie dzielnie pracowali m.in. bracia Patreuhowie. Podczas obiadu jeden z nich (nadal czasami ich nie odróżniam) podszedł do stolika, gdzie siedział nadal smutny Stasiu Gołębiowski i zapytał – Bubu, czy Ty przygotowywałeś tę uchwałę, która zakłada, że w każdej drużynie Ekstraklasy ma grać co najmniej 1 para juniorów..? Bubu nie zdążył nawet odpowiedzieć, a uprzedził go Piotr Gawryś, który z refleksem i sarkazmem stwierdził, że należy przygotować uchwałę, która będzie stanowić, że w każdej drużynie Ekstraklasy powinna grać przynajmniej 1 para, która potrafi grać w brydża… i oczywiście dla niego może to być nawet para juniorów…

Najważniejszy mecz o złoto z Bridge24.pl w składzie (Grzegorz Narkiewicz, Krzysztof Buras, Michał Nowosadzki, Jacek Kalita, Wojciech Strzemecki, Przemysław Zawada, Rafał Jagniewski, Wojciech Gaweł, Przemysław Janiszewski, Piotr Tuczyński). Dwie pierwsze składki meczu finałowego zagraliśmy z Krzyśkiem i jak później ocenili nasi zawodowcy nie było źle, a nawet przyzwoicie. Odrobiliśmy cały carry over (13,5 impa) i wyszliśmy na prowadzenie przewagą 26,5 impa. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku poszliśmy na odpoczynek, a dokładnie oglądać na komputerze dalsze zmagania. W segmencie tym pojawiło się parę grubych zapisów po obu stronach, niestety z ponad dwukrotną przewagą po stronie Bridge24.pl. Segment ten doprowadził praktycznie do remisu. W kolejnym nieszczęśliwym dla nas segmencie (mieliśmy w tym znaczący udział z Krzychem) przeciwnicy okazali się znowu lepsi i wyszli na prowadzenie w sumie 22 impami. Ostatni segment dnia (nr 5) był dla nas najgorszy. Już przygotowywaliśmy się do snu i oglądaliśmy z partnerem jak nasi obrywają kolejne ciosy. Przewaga Bridge24.pl urosła do 63 impów… Słabo spaliśmy. Na śniadaniu w rozmowie z Kwietniakiem ustaliłem, że musimy w każdym z 3 ostatnich segmentów odrabiać po co najmniej 21 impów, a jak przegramy pierwszy z nich, to możemy się „składać”. Od rana miały występować nasze cugowe pary (Kluk z Zatorem i Kwietniak ze Starkosiem), więc nie wiedząc jak mógłbym pomóc drużynie poszedłem tradycyjnie jak to w niedzielę do kościoła. To był dobry ruch, ponieważ jak wracałem szósty segment zakończył się wynikiem 59:10 dla nas i przewaga Bridge24.pl stopniała do 14 impów, które nasi w całości odrobili w segmencie nr 7 (i to mimo kilku własnych błędów natury raczej „optycznej”, czyli ktoś wyjął nie to co zamierzał itd.; co tu dużo mówić gra na tym poziomie to wielki stres, wygrywają Ci, którzy pomimo ciosów potrafią się podnieść i walczyć dalej). Ostatni segment miał o wszystkim zadecydować. Bardzo dobra gra naszych par i fenomenalny (można powiedzieć „złoty”) wist Kluka na 6 karo w rozdaniu nr 18 przypieczętowało nasze niespodziewane zwycięstwo. Cały mecz zakończył się wynikiem 243:227,5 i radości nie było końca. Minęła już ponad doba, a ja nadal nie mogę uwierzyć… Diebold Nixdorf Cracovia Drużynowym Mistrzem Polski 2018/2019. Po wielu latach puchar jedzie wreszcie do Krakowa!!!